Niecodzienna akademia fotografii
2026/czerwiec/30
2026/czerwiec/30

Średniozaawansowana fotografia wnętrz

Więcej jakości, to więcej swobody 

20 letni aparat nadal jest lepszym pomysłem niżeli najnowszy i najdroższy smartfon. Zwyczajnie oferuje on więcej jakości, która może nie wszystkim rzuca się w oczy, ale za tą jakością stoi większa swoboda, która jest wszystkim. Aparatem możesz robić takie zdjęcia jak chcesz. Telefonem musisz robić takie zdjęcia jakie się da.
Spis treści

Wstęp

W poprzedniej części poradnika o fotografii wnętrz pokazałem Wam w jaki sposób za pomocą zwykłego, taniego telefonu komórkowego można wykonać sesję zdjęciową wnętrza na niezłym poziomie. Dziś postaram się odpowiedzieć na pytanie czy jeśli zainwestujemy w podstawowy aparat fotograficzny z prawdziwego zdarzenia, to czy zdjęcia staną się lepsze i co to w ogóle oznacza lepsze? Dodatkowo zrobimy krok dalej w retuszu aby wnętrze sprawiało wrażenie świeżego i czystego.

Telefon VS aparat fotograficzny

Można o tym myśleć jak o starciu łopaty z koparką, gdzie telefon jest łopatą, a aparat fotograficzny koparką. Oba narzędzia robią to samo, ale różnica skali i stopnia zaawansowania jest kolosalna. Największe matryce w najnowszych i najdroższych telefonach są mniejsze niżeli najmniejsze matryce w najtańszych aparatach z wymienną optyką, a w tej dziedzinie, rozmiar ma znaczenie.

Jedynym elementem mającym potencjał na zaburzenie aktualnego stanu rzeczy jest rozwój algorytmów opartych o duże modele językowe, które mogą poprawiać jakość zdjęć z małych matryc, ale to temat na inną dyskusję. Na chwilę obecną każdy, nawet najtańszy współczesny aparat z wymienną optyką deklasuje każdy telefon, nawet ten najdroższy i najnowszy.

Co więcej, przepaść technologicznej skali jest na tyle duża, że 20 letni aparat też będzie w tej rywalizacji z nowymi telefonami co najmniej stał na równi, a prawdopodobnie nadal wygrywał i właśnie dlatego w moich rękach będzie dzisiaj Canon 40D, aparat który swoją premierę miał w roku 2007, dlatego używkę samego body można znaleźć już za 300 złotych a zestaw z kitowym obiektywem 18-55mm za jakieś 400 złotych.

Sesja zdjęciowa

Podobnie jak w przypadku telefonu wybieram manualny tryb, ustawiam parametry takie jak czas migawki, czułość, balans bieli, tryb pracy bracketing, oraz format zapisu RAW. Przypominam o wszystkim tym było w poprzedniej części. Nowym parametrem który mamy do dyspozycji jest przysłona. W telefonach rzadko kiedy można ją zmieniać, dlatego wcześniej o tym nie mówiliśmy, w aparatach zawsze jest czymś o czym musimy pamiętać.

Decyduje ona o ilości wpadanego przez obiektyw światła, co dla nas nie stanowi żadnej przeszkody, bo mamy statyw oraz fotografujemy statyczną scenę, przez co możemy stosować dowolny czas migawki, więc tego światła nigdy nie będzie za mało. Natomiast przysłona decyduje też o głębi ostrości, czyli jak duży obszar głębokości sceny będzie ostry.

Nie w którym miejscu ostrzymy, ale jaki będzie zakres ostrego pola. W związku z tym przymykamy przysłonę do wartości f/8, która zwykle jest złotym środkiem pomiędzy dużą głębią ostrości, a jednocześnie najwyższą jakością optyczną, bo ekstremalne przymknięcie przysłony wywołuje dyfrakcję przez co jakość obrazu spada. Ustawiamy ostrość na fotografowanym obiekcie i pozostaje nacisnąć przycisk migawki.

Postprodukcja

Podobnie jak poprzednio łączymy klatki uzyskane w trybie bracketingu w jedno zdjęcie HDR i przechodzimy przez proces podstawowego wywoływania za pomocą Camera RAW, więcej o tym procesie w poprzedniej części, ale jako nowość dodam w tym miejscu, że ponieważ fotografujemy już aparatem warto w sekcji Optics, zaznaczyć Use profile correction. Camera Raw ma bardzo dużą bazę obiektywów co pozwala na skorygowanie ich wad optycznych za pomocą gotowych profili. Jednym kliknięciem usuwamy w ten sposób problemy z zniekształceniami oraz winietą. Jeśli profil nie wczytał się automatycznie zawsze możemy wybrać go ręcznie. Po tym możemy już przenieść się do Photoshopa w którym zatrzymamy się na nieco dłużej, bo wzniesiemy naszą edycję na odrobinę wyższy poziom.

Przeciętny człowiek nie wie dlaczego, ale pewne zdjęcia wnętrz wydają się być czystsze niż inne. Nie składa się na to oczywiście jeden czynnik, ale dużym graczem są w tej grze są ściany, a dokładnie rzecz ujmując ich kolor. Dbanie o ich poprawną kolorystykę jest moim zdaniem jednym z kluczy do dobrego zdjęcia. Ale co to znaczy w praktyce?

Otóż wnętrze wypełnione jest najróżniejszymi elementami wystroju, które odbijają światło i rzucają swoją poświatę. Im bliżej ściany się znajdują i im silniejsze światło na nie pada, tym bardziej zaburzają prawdziwy kolor ściany. Szczególnie widać to oczywiście w przypadku białych powierzchni. Naszym zadaniem jest zatem przywrócenie właściwego koloru, tak aby biel była biała.

W tym celu za pomocą lassa wielokątnego zaznaczam wszystkie ściany. Co więcej czasem decyduję się również na wybranie innych białych powierzchni takich jak chociażby ta sztukateria nad łóżkiem, listwy przypodłogowe czy pościel. Proces jest nieco czasochłonny, ale nadal pozostaje on moim zdaniem najbardziej dokładny. Photoshop posiada różne zautomatyzowane systemy zaznaczania, takie jak magiczna różdżka czy wręcz wyszukiwanie elementów, ale mają one dużą tendencję do pomyłek. Ja najczęściej mieszam obie techniki – zaznaczam manualnie tam gdzie trzeba i wspieram się automatem tam gdzie mogę.

Gdy mam zaznaczone ściany i ewentualnie inne elementy tworzę grupę na którą nakładam maskę. To oznacza, że wszystkie zmiany których będę dokonywał wewnątrz tej grupy będą obowiązywały tylko w ramach maski. W tym wypadku zależy nam na ściągnięciu kolorowej poświaty więc wybieramy warstwę dopasowania Hue/Saturation i obniżamy saturację. Upewniam się, że warstwa jest w grupie, dzięki czemu obowiązuje tylko w ramach maski.

Obniżając saturację białych ścian stają się one idealnie białe. Wręcz do przesady. Unikam tej matematycznej poprawności, bo może ona wywołać wrażenie sterylności dlatego lubię po takim zabiegu delikatnie ocieplić całe wnętrze dodając ogólną warstwę dopasowania Photo Filter, wybierając filtr ocieplający i redukując jego działanie za pomocą zmniejszenia density. Dzięki temu zadbałem o jednolitą, poprawną kolorystykę ścian, nie tworząc jednocześnie szpitalnego wrażenia.

Wyjaśnię jeszcze dlaczego retusz ścian odbywa się w ramach grupy. Gdyby okazało się, że sam zabieg wybielania nie wystarczy i chciałbym jeszcze rozjaśnić te elementy, to dodaję po prostu kolejną warstwę dopasowania na przykład levels i dzięki temu, że znajduje się w wymaskowanej grupie nadal działam tylko lokalnie.

Na koniec prześledźmy sobie efekty od początku, czyli mamy surowe zdjęcie oraz wywołane, z poprawioną kolorystyką ścian.

Czy warto mieć aparat?

I teraz ciekawostka – w tym samym momencie, w tych samych warunkach i z tą samą edycją wykonałem zdjęcie za pomocą telefonu dzięki czemu możemy bezpośrednio porównać jakość. W przypadku zdjęć pomniejszonych, a miejmy na uwadze, że właśnie takie zdjęcia będą oglądać nasi docelowi odbiorcy, nie mówiąc o tym, że połowa z nich będzie oglądać je jeszcze mniejsze, bo na telefonie, trudno jednoznacznie wskazać różnicę prawda? Nie uderza, nie rzuca się dramatycznie w oczy. Ale gdy zbliżymy kadr myślę, że wszystko staje się oczywiste.

Pierwsze jest zdjęcie z aparatu, a drugie z telefonu. Największą różnicę widać w reprodukcji kolorów w ciemnych partiach, jak chociażby pod łóżkiem, ale nie tylko. Ostrość, szczegółowość, zaszumienie, wszystkie elementy grają na korzyść prawdziwego aparatu fotograficznego nawet jeśli ten ma już 20 lat.

Zatem czy warto inwestować w aparat skoro większość ludzi oglądając małe zdjęcia na telefonie prawdopodobnie nie zauważy różnicy? Oczywiście, że warto, bo wyższa jakość zdjęcia, nawet jeśli jej nie widać na pierwszy rzut oka, to przede wszystkim większa swoboda edycji i co najważniejsze większy margines na błędy. Zrobiłem zdjęcie za szeroko? Spokojnie, mogę sobie przybliżyć i nadal wszystko będzie wyglądać dobrze.

Kolejnym elementem swobody jest fakt, że możemy dysponować obiektywami zmiennoogniskowymi przez co proces kompozycji to nie tylko chodzenie z aparatem, ale również precyzyjna zmiana ogniskowej, znów bez utraty jakości.

Wreszcie aparat utrzymuje swoją jakość niezależnie od zastosowanego obiektywu. Mamy przed sobą szeroki kąt, ale równie dobrze za chwilę zmieniam obiektyw na coś dłuższego i robię śliczne detale zachowując wysoką jakość obrazu, podczas gdy dodatkowe obiektywy w telefonie niemal zawsze oferują niższą jakość niżeli ten główny, bo korzystają z mniejszych matryc. I uwierzcie mi, mógłbym tak wymieniać jeszcze długo.

Jeśli więc robimy zdjęcia wnętrz od święta, na potrzeby ogłoszenia sprzedażowego, czyli zdjęcie pracuje na siebie w zasadzie tylko jednorazowo, telefon faktycznie może nam wówczas wystarczyć, bo po prostu się przemęczymy przez cały ten proces. Natomiast jeśli zdarza nam się częściej fotografować wnętrza i co więcej, te zdjęcia pracują wielokrotnie, ponieważ wnętrze jest przeznaczone do wynajmu, wówczas zdecydowanie warto zainwestować w aparat zyskując przez to wyższą jakość ale to co naprawdę się za tym kryje, to przede wszystkim większa swoboda. Bo telefon nie wybacza błędów technicznych, a aparat fotograficzny pozwala Ci skupić się na tym co naprawdę ważne.

Zachęcam do zobaczenia filmu na serwisie youtube i zostawienia komentarza, niemal każdy spotyka się z odpowiedzą, kciuk w górę również mile widziany oraz oczywiście rozważcie subskrypcję kanału, aby być informowany o każdym materiale. Dzięki za wspólnie spędzony czas i do następnego!

scenariusz i reżyseria DARIUSZ LEE tekst artykułu DARIUSZ LEE

zobacz  

więcej 

Jeśli spodobał Ci się powyższy materiał zawsze możesz znaleźć sprawdzić co jeszcze mamy w swoich zbiorach.

Ziarno
Fantastyczne zdjęcia i jak je znaleźć
Piękno w "The quest for inspiration" 
Niecodzienna akademia fotografii
Co sprawia, że zdjęcie jest dobre?
Piramida Maslova fotografii 

Podobało się?

dołącz do zespołu lub wspieraj nasze działania

Akademia grupy Infinitic tworzona jest aby uczyć, pomagać w rozwoju i inspirować wszystkich bez wyjątku. Dlatego absolutnie wszystkie materiały dostępne są dla każdego za darmo. Uważamy, że tak wygląda lepszy świat gdzie wiedza nie jest przedmiotem handlu. Jeśli się z nami zgadzasz i jeśli masz takie możliwości, wesprzyj inicjatywę i twórz z nami lepsze jutro.