Niecodzienna akademia fotografii
2024/grudzien/26
2024/grudzień/26

Fundamentalna warstwa pozaobrazowa

Pierwsza i najważniejsza lekcja 

Czym jest fotografia, czy zasługuje na miano sztuki, jaką rolę odgrywa fotograf i kto jest ostatecznie autorem dzieła? To wiele pytań, które mogą wydawać się nie prowadzić nigdzie poza akademicką dyskusję, a jednak, dobrze zadane pytanie rzuca światło na właściwą drogę.
Spis treści

Czym jest fotografia?

Fotografia pochodzi od greckiego φωτός (phōtós) γραφή (graphé) co tłumaczy się powszechnie jako malowanie światłem. To co określamy potocznie światłem to z kolei nic innego jak pewien wycinek spektrum promieniowania elektromagnetycznego zwany światłem widzialnym. W tym miejscu warto dodać, że zdjęcia można wykonywać również w innych zakresach promieniowania czego przykładem są chociażby zdjęcia w bliskiej podczerwieni często wykorzystywana technika w pejzażu, czy zdjęcia rentgenowskie znane nam z gabinetów lekarskich.

Moim ulubionym przykładem są filary stworzenia sfotografowane w świetle widzialnych przez teleskop hubble, w bliskiej podczerwieni przez teleskop Jamesa Webba oraz w średniej podczerwieni również w wykonaniu webba ale przez instrument MIRI. Te trzy zdjęcia wykonane zostały w identycznym w skali astronomicznej momencie, a jednak bardzo się od siebie różnią ze względu na różny zakres rejestrowanego światła. Tak więc fotografia nie istnieje bez jakiejś formy światła, a precyzyjniej rzecz ujmując promieniowania elektromagnetycznego.

W związku z tym już na samym początku napotykamy na pierwsze pole do dyskusji gdyż w tłumaczeniu greckiego phōtós graphé niefortunnie pojawia się wyrażenie “malowanie” światłem sugerujące proces tworzenia, podczas gdy w praktyce nic nie jest tutaj tworzone tylko rejestrowane. Nie ma tutaj mowy o żadnym procesie kreowania czegoś z niczego i to niezależnie od tego czy mówimy o fotografii analogowej czy cyfrowej.

W czasach analogowych fotografia kojarzyła się z czymś magicznym, fotografowie niczym magowie w specjalnie przygotowanym miejscu operowali chemikaliami i sprawiali, że to co nieuchwytne i niewidzialne stawało się namacalne i właśnie dlatego tak łatwo było im przyjąć rolę twórcy. Natomiast pod tą warstwą pozorów zawsze był i jest proces rejestracji światła, nic więcej, różnica zasadza się tylko w warstwie technologicznej, a konkretnie na materiale światłoczułym – w fotografii analogowej będzie to błona fotograficzna lub klisza, podczas gdy w fotografii cyfrowej matryca światłoczuła.

To niewinne spostrzeżenie niesie ze sobą szalenie silne konsekwencje. Skoro fotografia to tylko proces rejestracji światła to kto jest właściwie autorem zdjęcia? Czy aby na pewno jest nim osoba naciskająca spust migawki na aparacie? Taka sytuacja może mieć miejsce jednak jest to uproszczenie zwykle bardzo dalekie od prawdy. To może wydawać się zaskakującą tezą, jednakże wystarczy przyjrzeć się procesowi z bliska, aby zrozumieć, że samo fotografowanie, czyli samo rejestrowanie światła, nie jest aktem twórczym w związku z czym trudno być jego autorem.

Fotografia i muzyka

Aby lepiej zrozumieć ten wątek warto będzie się posłużyć analogią. Najlepiej sprawdza się tutaj porównanie do muzyki, bo zarówno światło jak i dźwięk mają właściwości falowe. Na potrzeby tego prostego eksperymentu myślowego pomijamy dualizm korpuskularno falowy światła gdyż w tym wypadku nie odgrywa on żadnej roli. Zatem zarówno światło jak i dźwięk mogą się odbijać, interferować, podlegać dyfrakcji ale to co jest najważniejsze to fakt, że przede wszystkim muszą zostać wyemitowane. W przypadku światła jego źródłem może być żarówka, a w przypadku dźwięku na przykład struna.

Spójrzmy zatem na sytuację w której znajduje się żarówka, muzyk, instrument, aparat z obiektywem, mikrofon z rejestratorem oraz operator obu tych urządzeń rejestrujących. Gdy muzyk wprowadza struny w drgania emituje on dźwięk w postaci fali dźwiękowej, która dociera następnie do mikrofonu wprawiając w drgania odpowiednie membrany, których to częstotliwość zamieniana jest na impulsy elektryczne rejestrowane przez rejestrator i konwertowane do użytecznej dla nas formy w postaci nagrania dźwiękowego.

W takiej sytuacji jest dla nas całkowicie oczywiste, że twórcą melodii jest muzyk, a człowiek obsługujący urządzenie rejestrujące dźwięk, jest tylko operatorem urządzenia rejestrującego. W żadnym stopniu nie można przyznać operatorowi autorstwa, a w zasadzie trudno nawet powiedzieć aby był współautorem. Raczej pomaga muzykowi utrwalić jego dzieło.

A teraz spójrzmy na tą samą scenę z punktu widzenia fotografii. Muzyk wprawia w drgania struny oświetlony przez żarówkę która emituje fale światła odbijającą się od całego otoczenia, następnie odbite promienie trafiają do obiektywu który skupia je na matrycy światłoczułej zamieniającej te sygnały na impulsy elektryczne które interpretowane są przez aparat i konwertowane do użytecznej dla nas formy w postaci pliku zdjęciowego.

I teraz pojawia się fundamentalne pytanie kto jest autorem zdjęcia? W środowisku dźwiękowym było oczywiste, że autorem melodii jest muzyk, a nie osoba z mikrofonem i rejestratorem, zatem kto jest autorem dzieła w środowisku światła? Czy aby na pewno jest to osoba z aparatem? Nie różni się ona przecież niczym od osoby z rejestratorem dźwięku. Może zarejestrować sygnał lepiej lub gorzej, szeroko lub wąsko, ostro lub nieostro, czysto lub z szumami, wysoko lub nisko ale tylko i wyłącznie decyduje o sposobie rejestracji sygnału, a nie o akcie twórczym. Dlatego twórcą zdjęcia jest ta osoba, która wykreowała światło, dokładnie tak samo jak twórcą muzyki jest ten kto emituje dźwięk, choć śpieszę dodać, że nawet to jest dużym uproszczeniem, ale wrócimy do tego później.

Dwa oblicza fotografii

Zauważmy, że w świecie fotografii istnieje bardzo wyraźny podział na tych którzy fotografują głównie w świetle zastanym w uproszczeniu naturalnym, oraz tych którzy fotografują ze światłem błyskowym, rzadziej ciągłym. Współcześnie ogromna większość fotografów zajmuje się fotografią w świetle naturalnym. Odwrotnie niż niegdyś gdyż w dawnych czasach ograniczenia technologiczne wymuszały stosowanie błysku. Jeśli weźmiemy fotografa studyjnego, błyskowego i wrzucimy go do środowiska światła naturalnego w większości wypadków jego adaptacja będzie szybka i bezbolesna. Natomiast jeśli wziąć fotografa światła zastanego i przeniesiemy go do środowiska błyskowego wówczas proces adaptacji będzie dużo trudniejszy. A to właśnie dlatego, że fotograf światła zastanego niczego nie tworzy, on po prostu rejestruje to co, no właśnie zastał. Nie mając wpływu na emisję światła jesteśmy tylko rejestratorem, a to absolutnie niewystarczające aby mówić o autorstwie. Nie oznacza to jednak, że jedni fotografowie są gorsi od drugich, są po prostu inni. Jedni zajmują się robieniem zdjęć, a drudzy zajmują się znajdowaniem zdjęć.

Fotografia w języku angielskim

Brak aspektu twórczego w samym procesie fotografii, który jest tylko rejestracją światła jest ciekawie uwydatniony w języku angielskim. Powołując się na słownik języka angielskiego Uniwersytetu Cambridge czasownik fotografować oznacza:

to take a picture using a camera

co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „zabrać obraz za pomocą aparatu”. Nie ma tutaj czasownika make czyli zrobić, tylko take czyli zabrać. Wynika to z faktu, że słowo take zarezerwowane jest raczej dla czynności opartych o to co już istnieje np. take the temperature to zmierzyć temperaturę, take notes to zapisać notatki z wykładu który przed chwilą zaistniał. Zatem take to zapisywanie czegoś za pomocą procedury lub instrumentu. Dokładnie tak jak ma to miejsce w fotografii.

Make natomiast używa się w przypadku tworzenia czegoś zupełnie nowego, czego nie było nigdy wcześniej. Dlatego w fotografii przy świetle zastanym wolę mówić o szukaniu zdjęć i ich znajdowaniu, bo skoro je znalazłem to mogłem je zabrać, ale na pewno go nie zrobiłem, bo tak naprawdę przecież niczego nowego nie stworzyłem. W przypadku fotografii w której tworzymy światło od podstaw wydaje się już być bardziej uzasadnione sformułowanie „zrobić zdjęcie”, choć nadal nie bezdyskusyjnie do czego wrócimy niebawem.

Dla porządku dodam jednak, że obecnie w języku angielskim obie formy zarówno take oraz make są akceptowalne, jednak toczy się na ten temat debata podczas gdy w języku polskim takiego rozróżnienia powszechnie się w ogóle nie czyni co moim zdaniem wzmaga bezkrytyczne przekonanie o tworzeniu zdjęć.

Rejestracja dźwięku vs rejestracja światła

Z jakiegoś powodu jest dla nas oczywiste, że mikrofon i rejestrator dźwięku po prostu rejestruje dźwięk, a nie tworzy dzieło muzyczne, a operator tych urządzeń to po prostu operator. Brak rozeznania może nam podpowiadać, że nagrywanie dźwięku jest mniej skomplikowane od fotografii, ale to nie ma nic wspólnego z prawdą. Różnica w naszej ocenie tych dwóch światów zasadza się na tym, że naszym głównym narządem zmysłów jest wzrok dlatego przywiązujemy do niego wyższą wagę. Dla przykładu odpowiednie umiejscowienie, odpowiedniego mikrofonu ma tak samo kolosalne znaczenie, jak wybór odpowiedniego obiektywu i perspektywy. Fotografia i dźwięk są bardzo blisko siebie. W końcu obie dziedziny rejestrują fale. Dlaczego więc w świecie fotografii, jako najzwyczajniejsi operatorzy urządzeń rejestrujących tkwimy w starym paradygmacie bycia twórcą i autorem zarejestrowanego światła, które po prostu zastaliśmy?

Eksperyment myślowy

Wspominałem wcześniej, że jeśli możemy w ogóle mówić o twórcy zdjęcia to jest ta osoba, która wykreowała światło, tak jak twórcą muzyki był muzyk emitujący dźwięk. Wybaczcie mi to uproszczenie ale aby przybliżyć nowe, szczególnie kontrowersyjne tezy myślę, że warto robić to stopniowo. Dlatego uściślijmy prawdziwym twórcą muzyki jest oczywiście kompozytor, który może być jednocześnie wykonawcą ale przecież nie musi. Wykonawcą może być osoba zupełnie z zewnątrz, która tylko i wyłącznie odtwarza to co zostało stworzone przez kompozytora. Co więcej muzyka najczęściej nie sprowadza się do jednego instrumentu. Zwykle jest to praca zespołowa. Nie inaczej jest w świecie fotografii oraz filmu. Nawet jeśli całkowicie kontrolujemy światło w ogromnej większości przypadków jesteśmy co najwyżej współtwórcą. Bo zwykle potrzebujemy zespołu.

Spróbujmy przeprowadzić eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie pustą przestrzeń w której nie ma okien, drzwi, sufitu, absolutnie niczego poza naturalnymi cechami środowiska które znamy jako zapach, ciepło, światło czy dźwięk. Następnie wprowadźmy do tej przestrzeni przedstawicieli różnych dziedzin sztuki wraz z ich narzędziami oraz medium.

I tak oto muzyk za pomocą swojego narzędzia jakim jest instrument będzie mógł wypełnić medium jakim jest dla niego powietrze dowolną muzyką jaka tylko przyjdzie mu do głowy. Rysownik czy malarz za pomocą swojego narzędzia będzie mógł zapełnić swoje medium jakim jest płótno dowolnym obrazem jaki sobie wymarzy. Rzeźbiarz za pomocą dłuta, młotka, swoich dłoni, które są jego narzędziami będzie mógł nadać swojemu medium niczym nieskrępowane kształty. Pisarz będzie mógł napisać dowolną opowieść.

Każdy artysta dowolnej sztuki jaka przyjdzie nam do głowy będzie mógł stworzyć w takim środowisku dowolne dzieło za pomocą swoich narzędzi i medium w pojedynkę. Są tylko dwa wyjątki. Fotografia i film, ale z uwagi na bliskość obu potraktujmy je jako jedno. Co będzie mógł zrobić fotograf wraz ze swoim aparatem, żarówką i drukarką która wydrukuje jego zdjęcia?

Fotograf niczego nie stworzy, bo zawsze jest co najwyżej współtwórcą ponieważ natura tej dziedziny polega na wspomnianej wcześniej rejestracji światła, nie samego w sobie, ale światła odbitego. Odbitego od całego wszechświata możliwości. W przeciwieństwie do malarzy, rzeźbiarzy czy pisarzy, którzy mają możliwość tworzenia swoich dzieł od podstaw z absolutnej nicości, fotografowie pracują z tym, co jest już obecne. Możemy wybrać sposób w jaki coś pokażemy kadr, perspektywę, parametry, jest cała gałąź postprodukcji z szerokim polem manewru, ale ostatecznie, w przeciwieństwie do twórców innych dziedzin sztuki, zawsze potrzebujemy czegoś z zewnątrz. Jedyną sytuacją w której fotograf lub filmowiec może podpisać się pod swoim dziełem z czystym sumieniem jako jedyny autor, to moment w którym samodzielnie stworzy autoportret. Nie oferuje to zbyt wielkiej swobody twórczej, a każdy inny przypadek jest pracą zespołową w mniejszym lub większym stopniu.

I tak oto w portrecie nie byłoby zdjęcia bez modela lub modelki i ich emocji oraz urody. W fotografii produktowej nie byłoby zdjęcia bez projektanta i wykonawcy produktu. W fotografii sportowej nie byłoby zdjęcia bez zawodników tworzących spektakl i zostawiających na arenie zmagań swoje serce. Wreszcie w krajobrazie nie było by zdjęcia gdyby nie manifestacja sił natury, a idąc dalej, wszechświata. Co więcej, to tam jest punkt ciężkości. To czy zdjęcie będzie dobre zależy od tego co jest przed obiektywem, a nie kto stoi za aparatem.

Czy to coś zmienia?

W ten sposób docieramy do punktu w którym nasuwa się pytanie co to właściwie zmienia? Co się zmieni jeśli przyjmiemy, że nie tworzymy zdjęć, tylko je znajdujemy, lub co najwyżej współtworzymy jeśli decydujemy się przyjąć również rolę reżysera. Otóż zmienia się wszystko. Bo nagle okazuje się, że wiedza z zakresu samego współczesnego rzemiosła fotograficznego rozumianego technicznie to jedna z najmniej istotnych rzeczy na których powinniśmy się skupić. Nie twierdzę, że nie ma żadnego znaczenia, twierdzę tylko, że jest jedną z najmniej ważnych. I tak oto pojawia się coś co nazywam fundamentalną warstwą pozaobrazową.

Weźmy na ten przykład fotografię krajobrazu. Dużo ważniejsza jest wiedza na temat topografii terenu, umiejętność planowania, czytania mapy, przewidywanie warunków atmosferycznych, znajomość kierunków i godzin wschodu i zachodu słońca, niżeli to jaką wybrać przysłonę czy jaki założyć filtr na obiektyw. Gwarantuje, że jeśli znajdziesz się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie to najtańszym aparatem, nawet w telefonie w trybie automatycznym zarejestrujesz coś wyjątkowego co będzie stanowić o wadze zdjęcia, ale jeśli jesteś w złym miejscu o złym czasie to nawet najlepszy aparat z całym Twoim rzemiosłem technicznym Ci nie pomoże.

W fotografii zwierząt jest dokładnie tak samo. Dużo ważniejsza jest znajomość zachowania wybranego gatunku, umiejętność czytania natury, budowanie zasiadek, odpowiedni kamuflaż, również zapachowy, rozumienie pór roku i co się z nimi wiąże niżeli to czy będziesz używać gimbalowej głowicy, albo to czy wybierzesz extender x2 czy x1,4.

Jeśli zajmujesz się portretem dużo ważniejsza będzie umiejętność stworzenia komfortowych warunków, przełamywania barier, sprawiania, że ludzie się przed Tobą otworzą, niżeli to czy wybierzesz 50mm czy 85mm.

Wreszcie jeśli próbujesz naprawdę współtworzyć zdjęcia, a nie je znajdywać, to dużo ważniejsze będzie opracowanie scenariusza, rekonesans lokacji, przygotowanie scenografii, wybranie odpowiednich modeli czy aktorów, skonstruowanie oświetlenia, niżeli to jaki wybierzesz aparat.

I takich przykładów mógłbym podawać w nieskończoność. To właśnie jest fundamentalna warstwa pozaobrazowa. Ten obszar pomiędzy technicznym rzemiosłem, a treścią. Nie sposób jej wyraźnie zarysować bo przyjmuje indywidualny kształt zależnie od konkretnej sytuacji. Jednak samo techniczne rzemiosło związane z rejestracją światła jest w tym wszystkim najczęściej najmniej ważne. Współczesny aparat w ogromnej większości wypadków poradzi sobie wystarczająco dobrze nawet jeśli użyjemy trybu automatycznego. Tym samym waga zdjęcia znajduje się w innym miejscu. W odpowiednim czasie, w ulotnym drgnieniu powieki, w porannym ryku jelenia, czy pracowicie zaplanowanej scenografii.

Dlatego moja teza brzmi następująco. Aby naprawdę rozwijać się w zakresie fotografii lub filmu lepiej nie poświęcać zbyt dużej ilości czasu czystej technice rejestracji, a zacząć poświęcać czas na wszystkie te aspekty które są dookoła. Rozwijać swoje umiejętności w kierunku wytrawnego poszukiwacza lub bardzo szeroko pojętego reżysera. Tylko wtedy z operatora aparatu mamy szansę stać się współtwórcą lub znalazcą prawdziwego skarbu.

scenariusz i reżyseria DARIUSZ LEE tekst artykułu DARIUSZ LEE

zobacz  

więcej 

Jeśli spodobał Ci się powyższy materiał zawsze możesz znaleźć sprawdzić co jeszcze mamy w swoich zbiorach.

Niecodzienna akademia fotografii
Co sprawia, że zdjęcie jest dobre?
Piramida Maslova fotografii 
Photoshop
Jak usunąć ludzi ze zdjęcia?
Czyli usuwanie obiektów w Adobe Photoshop na przykładzie Edynburga 

Podobało się?

dołącz do zespołu lub wspieraj nasze działania

Akademia grupy Infinitic tworzona jest aby uczyć, pomagać w rozwoju i inspirować wszystkich bez wyjątku. Dlatego absolutnie wszystkie materiały dostępne są dla każdego za darmo. Uważamy, że tak wygląda lepszy świat gdzie wiedza nie jest przedmiotem handlu. Jeśli się z nami zgadzasz i jeśli masz takie możliwości, wesprzyj inicjatywę i twórz z nami lepsze jutro.