Odszumianie
2022/styczen/22
2022/styczeń/22

Nadchodzi schyłek ery lustrzanek

Sony bije się z Canonem i Nikonem o podium 

Porozmawiamy o tym, że Canon powoli będzie przykręcał kurek lustrzanek na rzecz bezlusterkowców, pochylimy się nad flagowcami Sony, Canona oraz Nikona i co za tym idzie rozeznamy obecną sytuację na rynku, chwila na nowości w stajni Pentaxa, kilka słów o nowym OM Systems, a na koniec o 717 miliardach pikseli tworzących jedno zdjęcie.
Spis treści

Canon powoli wycofuje się z lustrzanek

To co jest obserwowane przez nas od kilku już lat zostało w końcu oficjalnie powiedziane. Canon przerzuca swoje zasoby w stronę bezlusterkowców kosztem lustrzanek. Pod koniec grudnia japońska gazeta z największym nakładem na świecie Yomiuri Shimbun, jako ciekawostkę w tym miejscu powiem Wam, że dzienny nakład ów gazety to 9 milionów egzemplarzy, a dla porównania New York Times czy Wall Street Journal to zaledwie około 2 milionów, wracając jednak do tematu Yomiuri Shimbun opublikowała artykuł na temat przyszłości aparatów w którym to CEO Canona, Pan Fujio Mitarai potwierdził, i to jest cytat iż

„Potrzeby rynku coraz szybciej przenoszą się na aparaty bezlusterkowe. Zgodnie z tym stale przerzucamy ludzi (…) Jedynka zagości w bezlusterkowcach. To w końcu się stanie”

Można to traktować jako bliżej nieokreśloną zapowiedź czegoś na kształt 1DX w świecie bezlusterkowców, więc roboczo możemy mówić o modelu R1. Co warto jednak zauważyć, wbrew nagłówkom wielu pism fotograficznych w Polsce i na świecie, Canon oficjalnie nie powiedział, że 1DX Mark 3 będzie ostatnią flagową lustrzanką. Ten fragment wydaje się tylko domysłem dziennikarzy na powyższe słowa CEO Canona. To co Canon powiedział to tylko to, że planują coś na kształt modelu R1 i że co raz bardziej skupiają się na bezlusterkowcach. Nie mniej, nie więcej. Informacja stała się na tyle gorąca, że dla redakcji DPReview Canon wystosował sprostowanie w którym zwraca uwagę, że o ile ogólny sens słów Pana Mitarai został odczytany właściwie, to dokładne daty zakończenia prac rozwojowych oraz produkcji flagowej lustrzanki nie są potwierdzone, a zatem rozwój 1DX Mark 3 może jeszcze trwać wiele lat, a oficjalnie w żadnym miejscu Canon nie powiedział, że to ostatnia flagowa lustrzanka. Powiedział tylko, że R1 się zbliża. Nie znalazłem cytatu gdzie Canon miałby ogłosić koniec rozwoju flagowych lustrzanek i przy okazji zastanawiam się czy jakakolwiek redakcja w Polsce zadała sobie w ogóle trud przetłumaczenia artykułu źródłowego. Podsumujmy więc co mamy.

Canon przerzuca co raz więcej swoich sił na bezlusterkowce i planuje coś na kształt modelu R1. Możemy się tylko domyślać, czy w międzyczasie znajdzie się jeszcze miejsce na kolejne flagowe lustrzanki, bo nie jest to oficjalnie nigdzie wykluczone. Czy to jest dla kogoś zaskoczenie? Podejrzewam, że nie. Czy mogliśmy się tego spodziewać? Oczywiście, że tak. Konkurencja głównie w postaci Sony narzuciła szybkie tempo przejścia z jednej technologii na drugą i pozostałe marki, jeśli chcą liczyć się za 5 lat na rynku muszą czym prędzej przystąpić do tej rywalizacji z pełną mocą inaczej Sony zdominuje rynek, a przecież wszyscy wiemy, że w świecie aparatów, gdy już wyposażymy się w zestaw szkieł które nie rzadko łącznie są dużo droższe niż sam aparat, to nie łatwo zmienić później system więc ten kto na początku ewolucji zgarnie najwięcej rynku, ten przez wiele następnych lat będzie prawdopodobnie liderem sprzedaży. Sony ma swoje A1, Nikon ma Z9 i dlatego właśnie Canon przyśpiesza i zapowiada wytoczenie kolejnych dział bo model R3 to jeszcze nie jest ostatnie słowo.

Canon R3, Nikon Z9 i Sony A1 czyli walka na szczycie

Skoro już wywołałem wilka z lasu to porozmawiajmy chwilę o ostatnich premierach ze stajni Canona, Nikona oraz Sony czyli odpowiednio modelu R3, Z9 oraz A1. Zestawiam je razem ponieważ kosztują dosyć zbliżone pieniądze, odpowiednio 28 tysięcy w przypadku Canona i Nikona oraz 34 tysiące w przypadku Sony, a zatem pod względem cenowym są bliskimi jeśli nie bezpośrednimi konkurentami. Zaznaczam jednak, że na szerszą dyskusję na temat tych aparatów pozwolę sobie dopiero za jakiś czas gdy opadnie kurz i pojawi się więcej testów owej trójcy.

To na co chciałbym zwrócić uwagę to fakt, że właśnie trwa walka o najwyższe miejsce na podium. Sony rozpoczęło premierą A1 w styczniu 2021, Canon odpowiedział modelem R3 w wrześniu, a Nikon zakończył rok premierą modelu Z9 pod koniec października. Mamy zatem 1 rok, trzy flagowce w podobnych cenach, poprzedzone wieloma wcześniejszymi modelami, w tym również liniami APS-C. To co jest ciekawe to fakt, że wszyscy odrobili zadanie domowe. W erze lustrzanek utarły się pewne schematy, że Canon najlepiej filmuje, gdzie Nikon na tym polu był beznadziejny, z kolei Nikon górował zakresem tonalnym, a Canon dostawał tutaj sromotny łomot. Sony w dobie lustrzanek nigdy nie zyskało wielkiej popularności, stało sobie gdzieś z boku. Te schematy przejawiały się w różnych modelach wymienionych marek przez co bardzo mocno utarły się pewne przekonania. I nadszedł czas by wyrzucić to wszystko do śmieci.

Dziś Canon, Nikon i Sony idą łeb w łeb w zasadzie w każdej kategorii. I o ile kiedyś bardzo ważne było pytanie co chcesz robić z aparatem bo od tego zależał wybór systemu, tak dziś niezależnie od tego czy wybierzesz Canona Nikona czy Sony, nie napotkasz znaczących ograniczeń technologicznych. Każdy z producentów posiada w swoim portfolio aparaty które strzelają jak karabin maszynowy, każdy posiada aparaty które filmują w 4K, w 10 bitach, w RAWach czy nawet w 8k i każdy z nich ma aparaty które posiadają około 50 milionów pikseli. Moim zdaniem jedynie Sony wyróżnia się odrobinę swoją serią aparatów A7S która faktycznie jest dedykowana filmowaniu i osiąga na tym polu nieco lepsze osiągi niż konkurencja, ale ogólnie rzecz biorąc, jest ciasno. Co więcej Panasonic Fujifilm czy Olympus znany teraz już jako Om System również nie odstają tak bardzo jak może się wydawać. Mają po prostu węższe portfolio, co pewnie wynika bezpośrednio z mocy przerobowych, ale jeśli porównamy je segment do segmentu to APS-C FujiFilm nie odstaje od APS-C Sony, Canona czy Nikona.

Można powiedzieć, że w pewien sposób jest łatwiej niż kiedykolwiek, bo możemy wybrać niemal dowolny system. Znaczenia w tej chwili nabiera bardziej niż kiedykolwiek różnorodność i dostępność obiektywów bo aparaty naprawdę są ciasno obok siebie. Dlatego podsumowując ten wątek to naprawdę nie ma już wielkiej roli jaki masz aparat, jeśli mówimy o współczesnej epoce bezlusterkowców. Jeśli stoisz aktualnie przed wyborem swojego pierwszego aparatu, albo przeskakujesz z lustrzanki na bezlusterkowca, to skupiłbym się raczej na obiektywach i ich cenach, niżeli samych aparatach. Bo wierzcie mi, one są tak blisko siebie, jak nigdy wcześniej.

Nowości w Pentaxie

W poprzednim wątku wspominałem o walce na szczycie, o tym jak aparaty są dziś bliżej siebie niż kiedykolwiek, dlatego nie mogę nie wspomnieć o nowościach w Pentaxie. Otóż pojawiła się kolejna, szósta już aktualizacja do najnowszego dziecka ze stajni Pentaxa modelu K3 w wersji 3. Tym razem producent dodał do aparatu nowy profil obrazu SATOBI który ma nadać zdjęciom nostalgiczny klimat oraz umożliwił wyświetlanie krzywych dla każdego profilu obrazu. To drodzy państwo są rewolucyjne zmiany.

Dobra, a teraz poważnie, bo to oczywiście był żart, choć ta aktualizacja też brzmi trochę jak żart. Faktycznie Pentax wydał 6 już aktualizację, przejrzałem zmiany wprowadzane przez każdą z nich i okazuje się, że ani jedna nie wnosi znaczących usprawnień. Jest to dosłownie kosmetyka lub eliminacja naprawdę rzadkich błędów i tyle. Szczerze liczyłem na coś pokroju FujiFilm gdzie aktualizacje potrafią rozszerzyć możliwości nagrywania z Full HD do 4K w przypadku Pentaxa przydałoby się chociaż znieść limit nagrywania 9 minut ale nic takiego się dotychczas nie stało.

Co raz bardziej obawiam się, że Pentax pozostanie w świecie lustrzanek, co jednak biznesowo może mieć jakiś sens, skoro wszyscy producenci stopniowo odcinają się od luster patrz Canon to za kilka lat Pentax zgarnie wszystkich entuzjastów retro fotografii ale obawiam się tego, że przy takim obrocie spraw aparaty Pentaxa staną się nieprzyzwoicie drogie. Zwykle gdy coś staje się niszowe, tylko dla wąskiego grona, zwykle nie jest tanie. Czyżby to był właśnie pomysł na następne kilka lat w Pentaxie? Rodzynek dla wybranych z niebagatelnymi cenami? Czas pokaże.

Ommm System czyli stary Olympus

Gdy jakiś czas temu rozeszła się wieść, że Olympus sprzedaje swój dział obrazowania wszystkim posiadaczom systemu zadrżały nogi. Przyszłość była niejasna, a w tle majaczyło widmo zakończenia produkcji. Wygląda jednak na to, że tak się nie stało bo na rynku pojawił się Om System, bezpośredni spadkobierca Olympusa. Firma zapowiedziała pozostanie w formacie Mikro 4/3, dalszą produkcję, a nie dawno pokazała swoją najnowszą konstrukcję optyczną w postaci 20mm stałki ze światłem 1,4 co w przeliczeniu do PK daje nam 40/2,8. Jak podaje producent w zestawie z OM-D E-M5 Mk3 cały system waży 661 gram – uszczelnione 661 gram. I to jest coś co robi wrażenie.

Ta wiadomość o dalszym rozwoju systemu bardzo mnie ucieszyła bo powiem szczerze, że gdy zmieniał system z Pentaxa to bardzo długo rozważałem ówczesnego Olympusa. To nie są już te same aparaty co na początku, gdzie AF był oparty o detekcje kontrastu, a jakość zdjęć pozostawiała sporo do życzenia. Olympus, a w zasadzie teraz już OM System to doskonała stabilizacja, szybki i pewny AF, nagrywanie 4K, system pixel shift, dobra szklarnia, piórkowa waga i wygoda użycia. Wiele z tych aspektów bardzo do mnie przemawiało ale ostatecznie wybór padł na Sony z uwagi na istnienie czegoś takiego jak A7S3 i jego możliwości filmowe. Natomiast gdybym miał nadmiar gotówki i mógłbym sobie pozwolić na drugi system to prawdopodobnie zdecydowałbym się właśnie na OM System.

Filozofia małych, lekkich, napakowanych innowacjami aparatów produkujących naprawdę dobre obrazy bardzo do mnie trafia. Każdy kto choć raz zabierał ze sobą swoją lustrzankę w góry ten doskonale wie ile by dał w zamian za lżejszy sprzęt. Ujarzmienie technologii zdjęć o zwiększonej rozdzielczości sprawia, że aparaty OM jak najbardziej sprawdzą się w produkcji zdjęć na wydruki wielkoformatowe. Obiektywy ze światłem 1,2, a marki trzecie dostarczają do system m4/3 nawet światło 0,95 to konstrukcje które zadowolą wybrednych portrecistów, a gdy widzę jakie zdjęcia ma w swoim portfolio Łukasz Bożycki to wiem, że fotografowie przyrody również znajdą swoje miejsce w tym systemie. Chwała, że Olympus, teraz znany już jako OM System jest nadal z nami.

717 miliardów pikseli Rembrandta

Jako osoba która kompletnie nie zna się na malarstwie nad czym trochę ubolewam gdyż jest to jedna z tych sfer którą chętnie bym rozwijał ale zdecydowanie za dużo mam tych sfer które chętnie bym rozwijał i dlatego część z nich kończy zamknięta w szafie, nie zachwycę się nad samą istotą Straży nocnej autorstwa Rembrandta jednak sfera technologiczna wykonania najnowszej cyfrowej reprodukcji tego dzieła przyprawia mnie o pewną formę zachwytu.

Muzeum Narodowe w Amsterdamie pochwaliło się wykonaniem największego i najbardziej szczegółowego zdjęcia dzieła sztuki jakie kiedykolwiek stworzono w historii. Oczywiście jest to składka wielu zdjęć wykonanych za pomogą Hasselblada H6D 400 MS o matrycy z rozdzielczością 100 milionów pikseli połączone w jedno. Wykonano dokładnie 8439 zdjęć i połączone dały obraz o rozdzielczości 717 miliardów pikseli. Takie liczby oczywiście trudno sobie wyobrazić więc przypomnijmy sobie, że standardowe aparaty z popularną dziś 24 milionową matrycą generują obraz o rozdzielczości 6000 x 4000 pikseli. Reprodukcja Straży Nocnej Remrandta ma z kolej rozdzielczość 925 tysięcy na 775 tysięcy pikseli. To sporo więcej. Tak wykonane zdjęcie waży 5,6 terabajta, a każdy piksel pokrywa obszar obrazu mniejszy niż ludzka czerwona krwinka.

Zdjęcie jest dostępne do wglądu na stronie Rijksmuseum i dosłownie można na nim zobaczyć pojedyncze cząstki pigmentu farby w akompaniamencie niezliczonych pęknięć. Co bardziej zorientowani w temacie mogą również dostrzec ślady retuszu po ataku nożem z lat 70 tych ubiegłego wieku czy inne niedoskonałości powstałe z uwagi na upływający czas.

Czy jest to informacja, która wywraca świat do góry nogami? Oczywiście nie, żyjemy w czasach w których sprzedaje się prawdopodobnie dużo więcej biletów na mecz Pogoni Szczecin z Termalicą Niecieczy niż na wystawę sztuki. Cieszy mnie jednak, że pomimo nastawienia ludzkości przede wszystkim na tanią rozrywkę i zysk istnieją jeszcze instytucje i ludzie którzy skupiają swoje działania na innych sferach, dużo ważniejszych dla ogólnego rozwoju ludzkości gdyż jak mówił Fiodor Dostojewski „Piękno zbawi świat”.

scenariusz i reżyseria DARIUSZ LEE tekst artykułu DARIUSZ LEE

zobacz  

więcej 

Jeśli spodobał Ci się powyższy materiał zawsze możesz znaleźć sprawdzić co jeszcze mamy w swoich zbiorach.

Niecodzienna akademia fotografii
Najlepszy aparat jaki istnieje
Czyli o tym co najważniejsze 
Ziarno
Fantastyczne zdjęcia i jak je znaleźć
Piękno w "The quest for inspiration" 

Podobało się?

dołącz do zespołu lub wspieraj nasze działania

Akademia grupy Infinitic tworzona jest aby uczyć, pomagać w rozwoju i inspirować wszystkich bez wyjątku. Dlatego absolutnie wszystkie materiały dostępne są dla każdego za darmo. Uważamy, że tak wygląda lepszy świat gdzie wiedza nie jest przedmiotem handlu. Jeśli się z nami zgadzasz i jeśli masz takie możliwości, wesprzyj inicjatywę i twórz z nami lepsze jutro.