Perspektywa
2024/grudzien/01
2024/grudzień/1

Ile jest fotografa w fotografii?

Czyli o problemie autorstwa i twórczości w świecie fotografii 

Pierwszy raz na żywo, pierwszy raz na szerokim forum razem z Wami. Podczas przejażdżki samochodowej wspólnie poszukamy odpowiedzi na zadane pytanie czyli ile jest fotografa w fotografii?
Spis treści

Wstęp

Ile w naszych fotografiach jest nas samych? Jak bardzo jesteśmy autorem zdjęcia? Czy fotografia jest w ogóle aktem twórczym? Choć może się wydawać, że odpowiedzi na te pytania to oczywista oczywistość, ja jednak postaram się wykazać, że wcale tak nie jest i mamy tutaj do czynienia z naprawdę trudnym, ale i ważnym tematem.

Autoportret małpy

Zaczniemy od bardzo dużej i co ważne precedensowej sprawy. Brytyjski fotograf dzikiej przyrody David Slater regularnie podróżował do Indonezji od 2008 roku, aby robić zdjęcia krytycznie zagrożonych makaków czubatych. W 2011 “wykonał” zdjęcie które przeszło do historii jako “małpie selfie”. Według opisu fotografa miał on przez trzy dni śledzić stado 25 małp, zdobywając ich zaufanie. Następnie umieścił aparat na statywie z szerokokątnym obiektywem i pozwolił małpom bawić się sprzętem. Aparat był podłączony do zewnętrznego wyzwalacza, który robił zdjęcia za każdym razem, gdy małpa go przycisnęła. W praktyce sprowadza się to do tego, że małpy robiły sobie autoportrety.

Jeszcze w tym samym roku Slater udzielił licencji na opublikowanie kilku zdjęć z tej sesji agencji prasowej Caters. Niektóre czasopisma podchwyciły temat i wydały artykuły ze zdjęciami pod tytułem „Małpa kradnie kamerę, aby zrobić sobie zdjęcie” (The Telegraph), „Kamera na statywie uruchomiona przez przechodzące obok małpy” (The Guardian) i „Kamera uruchomiona przez małpy zaciekawione swoim odbiciem w obiektywie” (Daily Mail).

9 lipca 2011 edytor Wikimedia Commons opublikował zdjęcia z The Daily Mail, twierdząc, że muszą one należeć do domeny publicznej ponieważ są wykonane przez małpę. Slater nakazał usunięcie zdjęć, ale Wikimedia odpowiedziała, że skoro fotografie nie zostały zrobione przez człowieka, nie mogą być objęte prawami autorskimi. Argumentem Slatera na jego prawa do zdjęć było to, że zaaranżował on całą sytuację i miał ogromny wkład w zrobienie zdjęć, a więc z jego punktu widzenia przeczyło to zasadom domeny publicznej. W wywiadzie z BBC powiedział:

„Zostałem zaakceptowany jako członek stada, małpy dotykały mnie, dbały o mnie. Pomyślałem więc, że same mogą zrobić sobie fotografie. Zamieściłem kamerę na statywie, ustawiłem kadr i odpowiednią ekspozycję. Wszystko co pozostało małpie to wcisnąć guzik i wykonać zdjęcie”.

Spór trwałby pewnie w nieskończoność, gdyby sprawa nie trafiła do sądu w Stanach Zjednoczonych, który w 2014 orzekł, że zdjęcia nie mogą być objęte prawami autorskimi, ponieważ jedynie dzieła wykonane przez człowieka mogą im podlegać. Sprawa jeszcze trwała przez jakiś czas, gdyż kolejne organizacje zwietrzyły pieniądz, ale to co dziś nas interesuje to autorstwo dzieła. I tak oto wspomniana fotografia faktycznie po dziś dzień jest w domenie publicznej, nie zważając na okoliczności powstania zdjęcia podawane przez Slatera, co sprowadza się do konkluzji, kto naciska przycisk migawki, ten jest autorem.

Ile jest fotografa w fotografii

Autorstwo w fotografii

Takie postawienie sprawy jest szalenie dyskusyjne i aby to wykazać chciałbym przedstawić trzy scenariusze z życia wzięte lub chociaż oparte o rzeczywistość. Zacznę od osobistych doświadczeń. Pracując kilka lat w studio fotograficznym, które głównie skupiało się na fotografii produktów, znam temat od podszewki.
Otóż sesja zdjęciowa torebki, ubrań czy biżuterii to nie jest łatwa sprawa i często wymaga pomocy asystenta. Sytuacja wygląda w sposób następujący. Fotograf ustawia oświetlenie, aparat, przygotowuje wszystkie potrzebne akcesoria i, najważniejsze, tworzy aranżację, która nierzadko jest delikatną instalacją z tendencją do rozpadania się przy najmniejszym podmuchu wiatru. Wówczas, ponieważ to właśnie fotograf jako reżyser całej sesji, to również on, najczęściej dba o przytrzymanie jakiegoś elementu aranżacji, aby uzyskać odpowiedni efekt. W tym momencie na scenie pojawia się asystent, który naciska spust migawki, podczas gdy główny fotograf dba o aranżację.

W ten sposób tworzymy sytuację dosyć podobną do historii z makakiem. Mamy osobę, która inicjuje i tworzy warunki do powstania zdjęcia, ale spust migawki naciska ktoś inny. Kto w takim razie jest autorem zdjęcia? Asystent, który przyszedł na gotowe, czy fotograf, który wszystko stworzył? Makak przyszedł na gotowe i sąd przypisał mu autorstwo.

Scenariusz numer dwa wraca do źródeł, czyli do fotografii przyrodniczej. Część zdjęć, które oglądamy w galeriach i na okładkach magazynów to zdjęcia wykonane za pomocą fotopułapek. Fotograf spędza miesiące lub nawet lata poznając zachowanie wybranego gatunku, a nawet zachowanie konkretnych osobników, aby w końcu zastawić swoje sidła. Odporne na warunki atmosferyczne, wyposażone często w duże źródło zasilania, fotopułapki to nic innego jak aparaty zamknięte w pancernych obudowach z systemem samowyzwalaczy. Fotograf znajduje odpowiednie miejsce, wybiera kadr, ustawia wyzwalacze i tak zastawiona fotopułapka pracuje sama przez kilka, a nawet kilkanaście dni czekając na swoją ofiarę.

W ten sposób powstało jedno ze słynniejszych zdjęć z serii wielkich migracji Joe Rissa fotografującego wówczas dla National Geographic. Migawka została wyzwolona przez przechodzące stado. Kto jest autorem zdjęcia?

Został ostatni, trzeci scenariusz. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy właścicielem schroniska górskiego położonego w pięknym miejscu z widokiem na spektakularną panoramę. Z uwagi na popularność miejsca decydujemy się zainstalować wysokiej jakości aparat, który co kilka sekund wykonuje zdjęcia i przesyła je na żywo przez internet, aby turyści mogli sprawdzić aktualne warunki pogodowe przed wycieczką w góry. Pewnego wieczoru niebo zostaje przecięte przez niespodziewany meteoryt, który zostawia za sobą przepiękny ogon, rozświetlając przy okazji całą okolicę. Mamy szczęście i nasz aparat robiący od kilku lat transmisje na żywo uchwycił ten wyjątkowy moment.

Co wyróżnia to zdjęcie od miliona innych wykonanych przez ten aparat? Wyjątkowość sytuacji. Czy jako właściciel schroniska jesteśmy autorem zdjęcia, skoro od kilku lat wszystko robi się automatycznie? Nie wiem. Ale pójdźmy o krok dalej. Nawet jeśli uznamy autorstwo właściciela schroniska, co nie jest przecież oczywiste, to czy to on zapracował na to zdjęcie, czy to zdjęcie mu się przydarzyło?

Przypadek zabójstwa ambasadora Karłowa

Skoro o przydarzaniu się mowa. Czy w przypadku fotografii reporterskiej to pytanie nie jest szczególnie istotne? W transmisji na żywo poruszałem temat słynnego zdjęcia Marilyn Monroe stojącej na kratce wentylacyjnej, z której to powiew powietrza unosi jej sukienkę. Wierzę, że większość z Was wie, o którym zdjęciu mówię. Natomiast po zweryfikowaniu tematu okazało się, że była to całkowicie zaaranżowana sytuacja więc przejdźmy od razu do drugiego przykładu.

Jest grudzień 2016 w Ankarze, stolicy Turcji. Andriej Karłow ambasador Rosji wygłasza przemówienie pod tytułem „Rosja oczami Turków. Od Królewca do Kamczatki”. Stojący zanim policjant Mevlüta Merta Altıntaşa wyciąga pistolet i zabija Karłowa. Powstaje wówczas zdjęcie, które wygrywa główną nagrodę w prestiżowym World Press Photo. Fotografem był pracujący dla tureckiej agencji Associated Press Burhan Ozbilici, który wówczas pracował jako fotoreporter od 25 lat. Na miejscu było co najmniej dwóch innych fotografów i każdy z nich wykonał kilka, a nawet kilkanaście podobnych zdjęć, jednak nagroda jest tylko jedna.

PAP/EPA/Burhan Ozbilici/AP/WORLD PRESS PHOTO HANDOUT / PAP/EPA
PAP/EPA/Burhan Ozbilici/AP/WORLD PRESS PHOTO HANDOUT / PAP/EPA

To wydarzenie brutalnie pokazuje, że waga zdjęcia często zależy od tego, co się wydarzyło, a nie od fotografa samego w sobie. Kluczowe jest to co dzieje się przed obiektywem, a nie kto trzyma aparat. Jestem przekonany, z całym szacunkiem, że Burhan Ozbilici był nieznany światu aż do tego pamiętnego dnia. Czy sukces tego zdjęcia to zasługa Burhana, jego umiejętności, włożonej pracy, doświadczenia, czy głównie jest to zasługa przypadku? Może po prostu “wystarczyło” tego nie zepsuć?

Biały pokój bez okien

Przeprowadźmy eksperyment myślowy: umieśćmy przedstawicieli różnych sztuk w pokoju z białymi ścianami, bez okien, dając im tylko ich narzędzie pracy i medium. Co się stanie?
Pisarz, mając kartkę i długopis, napisze dowolne dzieło. Może to być powieść, esej, wiersz czy opowiadanie. Jego wyobraźnia i umiejętność przekształcania myśli w słowa pozwolą mu stworzyć coś wyjątkowego, niezależnie od otoczenia.

Rzeźbiarz, mając dłuto i kamień, wyrzeźbi dowolne dzieło. Może to być realistyczna figura, abstrakcyjna forma czy detal architektoniczny. Jego umiejętności manualne i artystyczna wizja pozwolą mu przekształcić surowy materiał w dowolną formę.

Malarz, mając pędzle i farby, stworzy obraz o dowolnej tematyce. Może to być pejzaż, portret, martwa natura czy abstrakcja. Jego zdolność do manipulowania kolorami i kształtami pozwoli mu wyrazić swoje emocje i myśli na płótnie.

Muzyk skomponuje utwór muzyczny, który następnie zagra na swoim instrumencie. Może to być symfonia, sonata, piosenka czy improwizacja. Jego talent do tworzenia melodii i harmonii pozwoli mu wyrazić siebie poprzez dźwięki.

A co z fotografem? Jego narzędziem jest aparat, a medium – wydruk. Powiedzieć, że jest to patowa sytuacja, to nic nie powiedzieć. Fotograf, zamknięty w białym pokoju bez okien, nie ma nic do fotografowania. Jego praca zasadza się głównie na atrybutach z zewnątrz – światło, obiekty, krajobrazy, ludzie. Bez tego środowiska niewiele może się wydarzyć. To prowadzi do konkluzji, że w wielu przypadkach fotografa w fotografii jest bardzo mało. Może właśnie dlatego dziś mamy do czynienia z wielkim odrodzeniem się technik analogowych? Albowiem rozwój technologiczny sprawił, że w naszych zdjęciach jest jeszcze mniej nas.

Technologia, która nie pomaga

Kiedyś fotograf miał dużo większą odpowiedzialność, a rzemiosło było na znacznie wyższym poziomie. Nie każdy mógł zostać fotografem, ponieważ wymagało to odpowiedniej wiedzy, którą można było zdobyć w szkołach lub od mistrzów. Proces nauki był długi i wymagał poświęcenia. Fotograf musiał znać techniki pracy z filmem, chemikaliami do wywoływania zdjęć, a także umiejętności manualne, aby precyzyjnie operować sprzętem. Wiele rzeczy można było zepsuć w toku produkcji – prześwietlić film, źle wywołać, źle opłukać, pomylić mieszanki chemikaliów. Każdy błąd był bardzo kosztowny, zarówno pod względem finansowym, jak i czasowym.

W tamtych czasach dobry fotograf musiał być mistrzem swojego rzemiosła. Bowiem każde zdjęcie wymagało starannego planowania i precyzyjnego wykonania. Fotograf musiał mieć doskonałe wyczucie światła, kompozycji i momentu. Każde naciśnięcie migawki było przemyślane, ponieważ film był drogi, a liczba klatek ograniczona. Fotografowie musieli być cierpliwi i dokładni, a ich praca była często wynikiem wielu lat doświadczeń i nauki.

Współcześnie zdjęcia robią się niemal same. Aparaty cyfrowe są wyposażone w zaawansowane technologie, które automatyzują wiele aspektów fotografii. Aparat sam ostrzy, trzyma na oku, dobiera parametry ekspozycji, stabilizuje obraz. Programy takie jak Photoshop automatycznie wywołują zdjęcia, a drukarki cyfrowe wydrukują je w wysokiej jakości. Zrobienie ostrego zdjęcia szybko poruszającego się zwierzęcia dziś od strony technologicznej jest bajecznie proste, a jeszcze 50 lat temu graniczyło z cudem.
Techniki analogowe wymagają większego zaangażowania i umiejętności, co czyni każdy etap procesu twórczego bardziej osobistym. Niestety wiele wskazuje na to, że to jedynie pozory. Ostatecznie zdjęcie powstaje przed obiektywem, tam znajduje się punkt ciężkości, a osoba trzymająca aparat ma niewielkie znaczenie, niezależnie od tego jakich używa technik.

Najpierw było światło

Fotografia, z greckiego „photos graphos”, oznacza malowanie światłem, a dokładniej rejestrację światła. Kluczowym słowem wydaje się być „rejestracja”. Czy fotografia jest twórcza, skoro jedynie rejestrujemy światło?

Fotografowie uchwytują to, co już istnieje w rzeczywistości. Światło odbija się od obiektów, tworząc obrazy, które są następnie rejestrowane przez aparat. W przeciwieństwie do malarzy, rzeźbiarzy czy pisarzy, którzy tworzą swoje dzieła od podstaw, fotografowie pracują z tym, co jest już obecne. Jasne wybieramy kadr, perspektywę, parametry, jest cała gałąź postprodukcji z szerokim polem manewru, co bardziej ambitni ustawiają światło, ale ostatecznie, w przeciwieństwie do twórców innych sztuk, zawsze potrzebujemy czegoś z zewnątrz. Więc czy aby na pewno możemy nazwać siebie twórcami zdjęć?


Warning: Trying to access array offset on null in /home/platne/serwer14196/public_html/infiniticstudio.com/wp-content/plugins/elementor/includes/embed.php on line 186
https://youtube.com/live/zuWAy1yje0o

scenariusz i reżyseria DARIUSZ LEE tekst artykułu DARIUSZ LEE

zobacz  

więcej 

Jeśli spodobał Ci się powyższy materiał zawsze możesz znaleźć sprawdzić co jeszcze mamy w swoich zbiorach.

Historia jednej fotografii
Mięguszowiecki szczyt wielki
SuperDirettissima na zboczach Mięgusza 
Odszumianie
Nadchodzi schyłek ery lustrzanek
Sony bije się z Canonem i Nikonem o podium 

Podobało się?

dołącz do zespołu lub wspieraj nasze działania

Akademia grupy Infinitic tworzona jest aby uczyć, pomagać w rozwoju i inspirować wszystkich bez wyjątku. Dlatego absolutnie wszystkie materiały dostępne są dla każdego za darmo. Uważamy, że tak wygląda lepszy świat gdzie wiedza nie jest przedmiotem handlu. Jeśli się z nami zgadzasz i jeśli masz takie możliwości, wesprzyj inicjatywę i twórz z nami lepsze jutro.